Tibia recenzja


Nie ma chyba gracza w Polsce, który nie znałby prawdziwej legendy i jednej z pierwszych MMO, jakie zrobiły furorę w naszym pięknym kraju.

tibia_2

Wszystko zaczęło się od czterech studentów informatyki, którzy w ramach czystego eksperymentu – i zabawy – postanowili stworzyć własną grę MMO. Po pierwszych kilku dniach, gra zyskała pierwszego gracza i stopniowo, wraz z powiększaniem się społeczności graczy, stawała się projektem nastawionym na zyski. Gracze podróżują po fikcyjnym świecie fantasy, wykonują misje, walczą pomiędzy sobą i rozwijają swoje postacie, analogicznie jak w innych produkcjach MMORPG. W Tibii są 4 podstawowe profesje: Druid, Paladyn, Rycerz oraz Mag. W zasadzie mieszczą się one w standardowych archetypach znanych z MMORPG. Mag skupia się na zadawaniu sporych obrażeń (idealny do PvP), Paladyn to wojownik wspierający się w walce czarami, a Druid to coś pomiędzy jednym, a drugim. Świat gry jest stale powiększany, tak więc, gracze mogą korzystać z różnorodnego świata, wypełnionego przez wszelkiego rodzaju kreatury – w tym potężne smoki. Teraz Tibia to 2 kontynenty, 8 większych wysp, kilka mniejszych i blisko 15 różnych miast – tereny „łowieckie” znajdują się zwykle poza murami miasta. Twórcy gry – CipSoft – wypuszczają najpoważniejsze łatki co jakieś 6 miesięcy, a mniejsze znacznie częściej. Awansowanie postaci przebiega w normalny sposób, czyli przy użyciu systemu punktów doświadczenia. Rozgrywka jest bardzo grindziarska, więc nastawcie się na godziny pełne walki z potworami, zbieranie lootu i sprzedaż w sklepie oraz kolejne godziny w grindzie. W Tibii wygrywają tylko najwięksi grindziarze!

tibia_1

Gracze kontaktują się ze sobą poprzez zwykłe rozmowy na czacie, handel, wyprawy wojenne i bijatykę PvP. Istotne jest należenie do gildii, mam wrażenie że znacznie bardziej istotne niż w innych grach MMORPG, w jakie dane mi było zagrać. Na większości serwerów Tibii jest możliwa walka pomiędzy graczami, istnieją także serwery z opcjonalnym PvP. W swoim czasie grałem na serwerze, w którym zabijanie graczy było na porządku dziennych, ale wiele się w samej grze zmieniło. Pomimo istnienia od 1997 roku, Tibia oferuje stosunkowo prostą grafikę, którą oparto na dwuwymiarowych bitmapach. Możemy o niej powiedzieć, że ma swój retro-urok, a ponieważ moda na takie gry utrzymuje się nieprzerwanie – Tibia ma silną pozycję na polskim rynku bezpłatnych gier.

Tibia_3

Wystarczy rozejrzeć się po sieci, by stało się jasne, że wiele jeszcze graczy inwestuje swój czas w Tibie – fansite’ów jest cały czas bardzo dużo. W swoim czasie gra wzbudziła bardzo wiele kontrowersji, ponieważ doczekała się, nie jednego reportażu na temat uzależnień gier online. W USA mówiło się na temat uzależnienia World of Warcfaft, a u nas ekscytowano się darmową Tibią. Dla chcących bardziej zaangażować się w świat tej produkcji, istnieje możliwość zakupu konta premium, które udostępnia bardzo różne bonusy dla każdego. Bonusy to na przykład dostęp do: Miast Premium, czarów premium, możliwość zakupu domu i spania w łóżku, lista VIP powiększona do 100 miejsc czy możliwość wykupienia promocji – jest tego znacznie więcej. Koszt? 20 Euro za 3 miesiące, czyli dość rozsądna cena – pytanie tylko czy warto?

ocena_4_recenzja_gdp

Zalety
Niewielki klient
Oldschoolowy klimat!
Wiekowa, ale wciąż potrafi wciągnąć

Wady
Zdecydowanie nie dla każdego
Pożeracz czasu
Audiowizualna bieda

 

Werdykt
Na słowo Tibia, gracze reagują bardzo różnie – od wzruszenia ramionami, po jęk zawodu, wywołany najpewniej ilością straconego w niej czasu. Nie mogę odmówić Tibii oldschoolowego klimatu, pamiętam też swoje przygody w tym MMO – dlatego właśnie jest dla mnie dobrą i wartą uwagi grą. Bez większych zobowiązań, możecie zobaczyć, dlaczego gra wywoływała tyle emocji i nie rzadko kontrowersji. Jeśli chcecie przerwy w zabawie w War Thunder czy Star Wars: The Old Republic, odwiedźcie świat Tibii.

Tibia recenzja
4 (80%) 1 vote




my_free_zoo_3
My Free Zoo recenzja

My Free Zoo to zabawa w zarządzanie własnym zoo. Budowanie wybiegów, zakup nowych zwierzaków i dbanie o humor odwiedzających –...

Zamknij