Battleline: Steel Warfare recenzja


Battleline: Steel Warfare to bezpłatna gra akcji, w której rozbijamy się nawzajem kierując śmiercionośnymi czołgami. Jesteście gotowy na akcję?!

celny strzał skutkuje zniszczeniem

Czołgi i bitwy pancerne to bardzo wdzięczny temat na grę – zgodzicie się ze mną? Wydawać się może, że World of Tanks i War Thunder rozdają karty na rynku, a jedynie samobójca postanowi rzucić im wyzwanie. A jednak Battleline nie stara się z nimi rywalizować, bo daje nam coś innego. Cofnijmy się jednak trochę, aż do początku, bo zaraz po rejestracji tworzymy postać naszego dowódcy. W miarę trwania gry, awansuje on na wyższe poziomy doświadczenia, co wiąże się z odblokowaniem dostępu do coraz nowszych i mocniejszych wozów pancernych. Pierwszy kontakt z Battleline to spore zaskoczenie – widok na czołg i pole bitwy, przypomina strategie RTS! Kamera została umieszczona na tyle wysoko, że trudno mi porównywać Battleline do jakiejkolwiek realistycznej symulacji. Cały czas rozgrywka jest ukierunkowana na PvP, chociaż podczas samouczka trenujemy jedynie na czołgach kontrolowanych przez komputer. Przy pomocy przycisków AWSD i myszki kierujemy naszym czołgiem – jest przyjemnie i skutecznie. Co do bitew, składają się one z symetrycznych (i w domyśle wyrównanych dla obu stron) map, na których gracze rywalizują o kontrolę nad kilkoma punktami na mapie. Zabawa kończy się, gdy zepchniemy przeciwną drużynę do głębokiej defensywy.

czołgi tłuką się o pola kontroli

Rozgrywka zaczyna nudzić? Wystarczy rzut oka na wielki zbiór osiągnięć, by dostać zastrzyk dodatkowych chęci do uczestniczenia w totalnej młócce jaką daje gra. Mało? Cały czas musimy rozwijać laboratorium, które opracowuje ulepszenia umiejętności – bez nich trudno o sukces podczas walki.

Battleline: Steel Warfare oferuje wielką ilość czołgów, poczynając od pierwszych czołgów z czasów I wojny światowej, a kończąc na współczesne czołgi rodzaju amerykańskich Abramsów i niemieckich Leopardów. Jak jedne czołgi mają szanse z innymi? Twórcy stwierdzili, że osiągnięcie realizmu nie jest ich podstawowym celem – chodzi o czystą rozrywkę! Poza tym, cały czas bawimy się w małego konstruktora, zmieniając i modyfikując wygląd naszego czołgu. Jaki silnik? Jaki pancerz? Działo? W zależności od tego czy bierzemy udział w ofensywnej czy defensywnej bitwie, będziemy przezbrajać nasz czołg – pomysł sprawdza się w praktyce bardzo dobrze.

klucz to współpraca z innymi graczami

Mikropłatności? Są niestety i one. Możemy wykupić różne przedmioty ratujące nam siedzenia podczas bitew, albo same czołgi. Aktualnie duża liczba czołgów powinna zostać wydana w niedługim czasie. Gra opiera się na trzech walutach – złocie, platynie i specjalnych punktach męstwa (Valor). Walutą premium jest platyna i ją możemy dokupić wydając prawdziwe pieniążki. Czy warto? Ceny zaczynają się od 5 dolarów, a sięgają aż 100 zielonych. Ceny nie są raczej na polskie kieszenie. Ale skoro udało się omijać mikropłatności w innych darmowych tytułach to dlaczego tym razem mamy się poddawać?!

ocena_5_recenzja_gdp

Zalety
Bitwy pancerne w nieco innym wydaniu
Połączenie elementów zręcznościowych i strategicznych
Masa różnych czołgów
Niezła grafika i niewielki klient gry

Wady
Polska wersja językowa byłaby mile widziana

 

Werdykt
Po setkach godzin, które spędziłem walcząc zajadle w bitwach pancernych w World of Tanks i War Thunder, wydawać by się mogło, że mam dość czołgowych symulacji. Battleline jest dowodem, że nie koniecznie tak jest i gra znajdzie wielu fanów na całym świecie w tym w Polsce. Z jednej strony symulacja, a z drugiej strategia, która przyjemnie relaksuje i dostarcza pozytywnych wrażeń. Przydałoby się jeszcze jakieś spolszczenie i łatwiejsza rejestracja, ale to w zasadzie drobne szczegóły.

Battleline: Steel Warfare recenzja
5 (100%) 1 vote




soldiers_inc_2
Soldiers Inc. recenzja

Kolejna darmowa strategia? Tym razem jednak to nie tylko następny klon Settlersów czy Anno Online, a produkcja wyznaczająca standardy na...

Zamknij